Ostateczna duchowa bitwa.

Jeśli nie jest tak istotne ile nagrzeszyliśmy, ale czy w naszej słabości ufamy Bogu to rodzą się dwa pytania:
1. Po co się starać, nie grzeszyć, być pobożnym?
2. Czy mój los na wieki nie jest zależny od przypadku, w jakim stanie duchowym będę akurat w momencie śmierci?
Odpowiedzi na te pytania prowadzą do tematu tej duchowej potyczki, której nie ominie nikt dążący szczerze do Boga, choćby pozbył się wszystkich innych słabości i grzechów – walki o pokorne serce.

Pochwała nieuczciwości?

Dlaczego „nieuczciwy” rządca jest chwalony przez swojego pana i dawany przykład przez Jezusa? Dlatego, że wcale nie jest taki nieuczciwy jak mogłoby się zdawać!
Nie mam okazji dziś przesłać kazania, więc słowo pisane odnośnie dzisiejszej Ewangelii, niezrozumiałej dla wielu. Bez zrozumienia pewnego faktu, trudno rozumieć sens, bo wydaje się, że Jezus staje po stronie nieuczciwości i zła.
Rządca, jak twierdzą badacze czasów Jezusa, miał dużą władzę, co oznaczało, że spory procent z operacji finansowych swojego pana wpadał do jego kieszeni. W skrócie, możemy zakładać, że to, co opisuje Ewangelia – rządca w obliczu straty swojej posady, obniża zobowiązania swoich dłużników – jest znakiem rezygnacji ze swojej części zarobku, a nie nieuczciwością wobec swojego pana. Tylko to tłumaczy dlaczego takie zachowanie jest chwalone!


Co robi więc rządca? W obliczu potencjalnego zwolnienia, próbuje wkupić się w łaski kilku osób. Nie ma sił pracować fizycznie; wstydzi się żebrać. Być może więc przyjmą go do swoich domów. Może ktoś go zatrudni. Rezygnuje z należnego sobie przychodu, wybierając wdzięczność drugiej osoby. I to jest sprytne i nieprzypadkowo chwalone.


W wyborze: dobra materialne albo relacje, nawet jeśli jako ludzie tego świata będziemy myśleli interesownie, lepszy jest wybór skarbów, których mól czy rdza nie zniszczą. Ucząc się rezygnowania z tego, co własne na rzecz drugiego człowieka, nawet jeśli nasze intencje nie są w pełni czyste, uczymy się tego, co może ostatecznie doprowadzić nas do czystej relacji miłości z Bogiem.

nieuczciwy

Lepsze od świadectwa

Na zakończenie sierpniowego cyklu rozważań, dotyczących innych niż abstynencja od alkoholu aspektów trzeźwości, chciałbym podjąć temat wprowadzającym wiele zamętu w nasze życie wiary. Jest to kwestia subtelnej pychy człowieka wierzącego, który przestaje zauważać, że ma jedno zadanie: wskazywać na Boga, a nie na siebie.

Ewangelista Jan przedstawił modelowy dialog dwóch osób wierzących, z których jedna doświadczyła spotkania z Jezusem, a druga jeszcze nie zbudowała relacji przyjaźni z Nim:

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz.

Filip jest trzeźwy w swoim osądzie sytuacji i postępuje w sposób najlepszy dla tego, kto osobiście spotkał Boga – nie skupia na sobie samym, ale prowadzi do Mistrza z Nazaretu. Pokazuje też trzeci, najwłaściwszy etap ewangelizacji, który zazwyczaj odkrywamy dostrzegłszy niedoskonałości etapów wcześniejszych. Etapy te można ująć w zarysie w następujący sposób:

1 Pierwszym, naturalnym pomysłem wierzącego jest PRZEKONANIE innych do wiary. Do takiego postępowania prowokuje zresztą we wspomnianym dialogu sam Natanael, pytając co dobrego może być z Nazaretu. Filip rezygnuje z tłumaczenia, że możliwe jest znalezienie Kogoś bardzo wyjątkowego, z przekonywania. Prawdopodobnie – jak to w przypadku przepychanek na argumenty bywa – obaj pozostaliby na swoich pozycjach, umacniając się jedynie w swojej racji.

2 Odkrywszy, że to nie wiedza zmienia serce człowieka, chrześcijanin wpada na inny, poniekąd mądry pomysł: zamiast mówić o Jezusie w sposób teoretyczny, próbuje podzielić się tym, co sam wie i czego doświadczył. Na tym, drugim etapie zatrzymuje się wielu wierzących, nie dostrzegając, że pomimo ogromnej roli ŚWIADECTWA w Kościele, nie jest ono jeszcze najlepszym darem dla tego, który szuka Boga.

Rozumiem, że wielu czytających w tym momencie może poczuć sprzeciw wobec takiej opinii, bo właśnie kurczowo trzyma się takiego sposobu głoszenia Ewangelii, pozostaje na etapie, na którym ważny jest człowiek i jego historia. Nie ma wątpliwości, że głoszenie osobistego świadectwa ma wielką wartość i wielu zainspirowało do zbliżenia się do Boga. Zauważmy jednak, że choćby Filip nie decyduje się na to, co mógłby przecież zrobić: nie opowiada Natanaelowi o swoim spotkaniu z Jezusem, o tym co zmieniło ono w jego życiu. Filip proponuje coś więcej, bo więcej jest możliwe do zaproponowania niż świadectwo osobiste.

Nie wierzysz? Spróbuj opowiedzieć swoją historię albo historię najwspanialszego w Twojej ocenie świętego, osobie z Twojej rodziny czy spośród znajomych, która jest zdystansowana do spraw wiary. Historia, choć szczera i wspaniała, prawdopodobnie nie zrobi na niej wielkiego wrażenia, jeśli nie ma osobistego doświadczenia spotkania z Bogiem.

3 Trzecim więc, najwspanialszym etapem głoszenia Królestwa niebieskiego, nie wykluczającym apologetyki (obrony wiary w sposób rozumowy) i mocy świadectwa jest to, co w syntetyczny sposób wyraża Filip: „Chodź i zobacz”.

Tu już nie jest istotne czy Filip wzbudza sympatię, czy akurat jego historia poruszyła czułą strunę w sercu Natanaela, czy sam żyje w tym momencie swojego życia w pełni tym, co głosi. Odsyłając do Jezusa, Filip czyni to, co najlepsze może zrobić wierzący, jeśli tylko ma ku temu przestrzeń – od razu usuwa się w cień (tymczasem wielu nazywających siebie ewangelizatorami, osobiście zmagając się z lękiem przed byciem niezauważonym i niepotrzebnym, akcentuje drugi etap ewangelizacji). Natychmiast wyczuwa pragnienie głębi w Natanaelu i odsyła do Jezusa, proponując, by sam zobaczył, doświadczył, poczuł i zbudował w sercu więź z Nazarejczykiem, bo tego nikt, nigdy nie będzie mógł mu wyrwać z serca. Zrozumienie tego, w co wierzymy jest istotne, przykład człowieka może być inspiracją, ale trwały fundament stanowi relacja z Bogiem, bo ona od strony naszego Stwórcy jest zawsze pewna i wierna.

sierpień8

Sierpień to tradycyjnie miesiąc trzeźwości. Wydaje się, że również ci, którzy nie mają problemu z alkoholem, mogą dobrze przeżyć ten szczególny czas. W ośmiu odcinkach patrzymy na inne niż związane z uzależnieniem od „napojów wyskokowych” aspekty trzeźwości umysłu i ducha. Część 8 z 8. Więcej na facebook.

Przejdź do paska narzędzi