Religijność Polaków

Raport o religijności Polaków.
Nic bardzo zaskakującego, ale zwraca uwagę:
– zatrzymanie powolnego spadkowego do poziomu 39% chodzących w niedzielę do kościoła i 16% przyjmujących Komunię Św.; zakładam, że ten procent niełatwo spadnie poniżej 30% w przeciągu kolejnych 20 lat, bo to już grupa stosunkowo stabilna, a osób, które są w kościołach tylko z tradycji ubywa (zakładam spadek o kilka dodatkowych procent, bo pewnie inaczej to wygląda na wsiach i na południu Polski niż w Wwie, Gdańsku czy Bydgoszczy, które znam lepiej)
– wzrost osób zaangażowanych w ruchy, wspólnoty, czyli w praktyce serce życia religijnego – skok z 4 do 8% brzmi na poważny i tu można spodziewać się dalszego wzrostu przekroczenia progu 10%, bo kto zostanie w Kościele, ten będzie wiedział po co i będzie się angażował… to w większości osoby, które najbardziej aktywnie współtworzą z duchownymi Kościół, który głosi Dobrą Nowinę… czy to 4, 8 czy 10% Polaków, nie ma wątpliwości, że 1) zawsze to mniejszość, „reszta Izraela” 2) to jest armia wieluset tysięcy czy nawet milionów ludzi w jednym kraju!

Raport w Polityce.

 

3 myśli w temacie “Religijność Polaków”

  1. Hmm… wzrost we wspólnotach? Nie patrzylabym aż tak optymistycznie. Głównie dlatego ze brakuje adekwatnych propozycji dla młodych pracujących. Jeżeli nie odnajdziesz się w Odnowie ani Drodze to pozostaje juz tylko Domowy Kościół (ale ten nie jest dla singli). To zasadniczo jedyne możliwości w dużych miastach, w mniejszych miejscowościach Nawet nie ma co marzyć… Więc nie byłabym tak optymistycznaoptymistyczna.
    Pzdr

    1. sam zakładałem wspólnotę postakademicką, kiedy pracowałem w Wwie i działa dobrze do dziś

      trudność jaką widzę dla tej grupy wiekowej (singli, którzy już nie w wieku studenckim), to mentalność pasywna: wielu by chciało, żeby jak nastolatkom ksiądz zorganizował grupkę oazową, to teraz zaproponował plan od A do Z dla trzydziestokilkulatków…

      pewnie w bardzo małych miejscowościach to trudniejsze, ale a każdym mieście 50 000 plus będzie tak wielu ludzi, którzy będą szukali wspólnoty, że wystarczy porządny lider, który tych ludzi zbierze
      może rzeczywiście nie ma co być wielkim optymistą, bo tych, którzy niby by chcieli jest wielu, a liderów, którzy wezmą sprawy w swoje ręce już mniej

      pozdrawiam

      Piotr Kropisz sj

  2. Wzrost zaangażowania jest zjawiskiem niepokojącym. Wspólnoty są siedliskiem fanatyzmu, który z religią nie ma nic wspólnego. Najlepiej dla Kościoła byłoby, gdyby wszystkie je rozbić. Inaczej chrześcijanie staną się pośmiewiskiem i ogół społeczeństwa porzuci wiarę. Znam oba środowiska i jako socjolog przestrzegam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *