5 komentarzy do “Do czterdziestolatków.”

  1. Przepływ informacji między nami (70 i 70+)i Wami został zerwany, a przynajmniej ogromnie ograniczony. Może spotkania w parafiach, może osobny dział, choćby na DEONIE. Niezbędna byłaby obecność mądrego moderatora, aby nie przekształciło się to w „a wy, a my”.Jak przekazać Wam, że to co nowe nie zawsze jest dobre, a to co dobre nie zawsze jest nowe, bez wymądrzania się? Może pytajcie nas o doświadczenia życiowe te złe i te dobre, o radości i zmartwienia z przeszłości, jak staraliśmy sobie radzić?
    Może właśnie na DEONIE?

    1. Wymiana doświadczeń między pokoleniami zawsze jest dobra.
      Nie wiem jak sprawa wygląda z perspektywy redakcji deon.pl Ja osobiście nie znam wielu osób 70+ „amatorów” (nie dziennikarzy, polityków, itp.), które byłyby aktywne w dzieleniu się swoim doświadczeniem, choćby piszących dobre artykuły, itp.

      Nie bardzo rozumiem dlaczego osoby w poważnym wieku czekają aż ich młodsi zapytają o zdanie.
      Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy do ograniczenie twórczości i kreatywności po wychowaniu w PRL, które sprawia, że mentalnością dominującą jest postawa pasywna, jak Pan ją przedstawia: przepływ został zerwany, więc to wy coś zróbcie i nas zapytajcie.

      Chciałbym, żeby ktoś z 70+ napisał artykuł/nagrał film w odpowiedzi na to, co ja powiedziałem: siedemdziesięciolatek do czterdziestolatka. Może Pan? 🙂

  2. Drogi Czterdziestolatku,
    jesteś mniej więcej w wieku moich synów, pozwól więc na formy mniej oficjalne, tak jak bym mówił do Nich. To co chciałbym Ci powiedzieć postaram się zawrzeć w punktach.
    Komunikacja
    Przepływ informacji istotnie został osłabiony, często zerwany.
    Nie jest to niczyją winą. Ja i moi rówieśnicy korzystamy już z emerytury, co zwalnia nas od udziału w „wyścigu szczurów” i mogę wylegiwać się rano do 8, no może 7 30. Wam jest trudniej. Zawsze prowadziłem życie bardzo aktywne, przez wiele lat dwie prace, dom i życie rodzinne na tym cierpiało, pewnie czasem Wam, brakowało mojej obecności podparcia, uznania. Nasze relacje zawsze były dobre, ale na tym cierpiały. Może paradoksalnie jesteś w podobnej sytuacji, bo Twoje dzieci już zaczną niedługo dorastać, a ty zapracowany. Ja miałem lepiej, mogłem znaleźć inną lżejszą pracę, Po Was widzę jak dobrze owocował czas razem spędzony, rozmowy, dyskusje, wspólne wyprawy do Łazienek, udział w obozach harcerskich na Mazurach, wspólne morskie żeglowanie. Staraj się na tym wzorować, bo wyprawa na Mazury, czy do Bukowiny razem jest daleko więcej warta dla Was, dla rodziny niż atrakcyjny obóz dla Twoich dzieci w Chorwacji, a narty w Austrii dla Ciebie. To rzeczy oczywiste, piszą o tym w nieliczonych książkach, ale czy zauważasz, czy potrafisz się cieszyć gdy dziecko mówi o Waszej rodzinie „my”, gdy niezależnie od którejś tam generacji języka młodzieżowego na co dzień, słychać w rozmowach miedzy Twoimi dziećmi echo waszych rozmów w rodzinie, pojawiają się wartości, motywy które staracie się im wpoić. Tylko na Boga nie kazaniami i wykładami . Własnym przykładem. Jak to ktoś powiedział – dzieci nie słuchają, dzieci obserwują.
    Kontakt między nami jest osłabiony z braku czasu, ale język nasz wspólny. Pod tym względem znacznie trudniej jest mi porozumiewać się z dwudziestolatkami, bo to już trzecie pokolenie.
    A więc nie traćmy kontaktu znajdźmy czas na spotkania rodzinne, na rozmowy -my „wapniaki”jak się to kiedyś mówiło i Wy ludzie w sile wieku, którzy dochodzicie już do prób bilansu i jeszcze wiele możcie zmienić, poprawić
    Serdecznie pozdrawiam Wasz „70+”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *